Link :: 01.07.2009 :: 03:05
Wróciłam ze spotkania z Kubą, nie ma to jak masaż głowy i pleców na bulwarze :E

Odpalam liska,wskakuje na usosa, oczywiście wyników z ostatniego egzaminu nie ma, to wcale nie dziwne, że największy burdel panuje w katedrze dziekańskiej, notabene, prawa administracyjnego.

Czytam sobie wiadomości, na początek, zaczyna się batalia o majątek Majkela, oczywiście sensacyjne newsy - Majkel był gejem, ale nie był pedofilem, nie był ojcem swoich dzieci, wydziedziczył ojca, ale nie matkę, był łysym kościotrupem. Majkel wielkim artystą był. Za to błyskotliwa wypowiedź o bezpłodności Nelly Rokity była głupia i niepotrzebna, twierdzi Joachim Brudziński, którego partia nadal przeżywa II okres...eee kongres zapewne przy dźwiękach melodyjnych piosenek Vadera. SZOK! Któż by pomyślał. Za to nie pomyślał o głupocie Wojciecha Cejrowskiego, szkoda, szkoda bo lubiłam Pana. Trudno nie być bardziej świętym od papieża, oj trudno. Prosiakiem być łatwiej, a gdy wie się jak wykorzystać niepotrzebne płyty  (z dziurką!!!) to nawet już zerżnięcie plakatu Jennifer's Body z True Blood można jakoś wybaczyć.

Dobranoc.

Komentuj (0)


Link :: 13.06.2009 :: 01:13
Podjęłam decyzję.

Robie krok to przodu.

Samozadowolenie. :)
Komentuj (1)


Link :: 29.05.2009 :: 00:30
Czasem życie płata figle. Może całe życie jest jedną wielką ironią, kiedy mając wyobrażenie o nim podejmujesz decyzje, które w tej jednej chwili i przez dłuższy czas, a być może do końca Twojego życia, wydają Ci się słuszne. Zawsze starałam się, żeby tak było w moim przypadku. Gdyby zawsze tak było życie byłoby o wiele prostsze i na pewno nudne.

Co zrobić gdy wydaję się, że decyzja którą się podjęło była błędna? Jak bardzo słuszne potrafią być konsekwencje różnych wyborów w jednej chwili, by potem nabrać zupełnie innego znaczenia? Poczucie, że być może podjęło się o jedną decyzje za szybko, o jedną decyzje za dużo, potrafi mocno przytłaczać. I czy ja sama w swojej podświadomości steruję swoimi uczuciami? Czy może dlatego to co było kiedyś wydaje mi się lepsze, gdyż zamazał mi się obraz tego co było złe i zostało tylko to co należało do tej dobrej strony?

Nie wiem na ile jest to mój cynizm, na ile egoizm, ale czuję, że potrzebuję zmiany w moim życiu. Nie jestem z niego w pełni zadowolona. Od dłuższego czasu czuję się, jakbym chciała wrócić do tego co było. Może to jedynie reakcja obronna mojej podświadomości, która pragnie tego co już jest jej znane? Po tak długim czasie dzieje się w moim umyśle coś, czego w życiu bym nie przewidywała. Próbuję znaleźć powód, jak to, że znane wydaje się lepsze, boję się tego co już od jakiegoś czasu wykluwa się w mojej głowie. Być może, gdy już podejmę decyzje o tym, żeby zrobić krok do przodu wcale nie będę chciała żeby było to rzeczywistym krokiem do przodu? Z jednej strony czuję, że to właśnie to, czego chce. Pierwszy raz doświadczam tak głębokiego uczucia tego, że jedna z moich decyzji nie była dobra. Nie mam pojęcia co się dzieje z moimi uczuciami, czuje jakbym wariowała w tej kwestii. Chęć powrotu do tego co było, wypierana przez chęć czegoś nowego? To nie może skończyć się dobrze...

nie jest to zupełnie to o czym pisałam wcześniej, to nie moja koncepcja na pisanie tutaj. notka jest enigmatyczna bo cholernie potrzebowałam w końcu wyrazić to co czuje. o ironio.
Komentuj (0)


Link :: 26.05.2009 :: 13:52
Hahaha.

Ostatni raz byłam tu dokładnie rok temu. A dzisiaj coś mnie tknęło i zajrzałam, odkurzając trochę pamięć i upubliczniając na powrót moje starsze wypociny. W zasadzie pisanie tutaj nie uznaje za zły pomysł, tylko muszę pomyśleć nad formułą, która by mnie satysfakcjonowała. Mam już nawet pewien pomysł...

A zatem, nieobliczalna internetowa maso, do zobaczenia. albo raczej do przeczytania.
Komentuj (0)


Link :: 26.05.2008 :: 02:21
Tak sie zastanawiam ostatnio co by tu wpisac...

oprocz tego, że się wlasnie nieziemsko opierdzielam, a w czwartek mam zajebiscie krowiasty egzamin to w sumie nie wiem...

brakuje mi czasu, wciaz go za malo, by moc zrobic wszystko co się chce, spotkac się z kim sie chce, pogadac rowniez.

a moze wciskam kit? przeciez marnuje czas tutaj, moze to jest moj sposob komunikowania się ze swiatem kiedy mam za duzo na glowie.

w milosci wszysktko pieknie, tak jak powinno byc, wciaz odkrywam na nowo, na rozne sposoby, ze najbardziej satysfakcjonujaca rzecza w zwiazku jest mozliwosc porozmawiania o wszystkim, o niczym, o czym tylko się chce. to takie normalne, jak robienie nam kawy rano, jak wspolne przygotowywanie posilkow, rozmawianie o codziennych sprawach, satysfakcja bycia z Tobą, smianie się, czy w nocy nie bylismy czasem za głośno. milosc to sztuka kompromisu. nie jest problemem pokazac swoje racje i wskazac palcem - to Ty jestes winny. W milosci nie ma winy jednostkowej, jest przyczyna i skutek, a sztuką jest dopiero rezygnacja z pokazania - patrz jak mi jest niedobrze, to przez Ciebie, więc teraz chodź i napraw to sam, błagając mnie o wybaczenie. Teoretycznie to wszystko takie oczywiste, w praktyce natomiast udaje sie tylko nielicznym. Nie chodzi o to, zeby tłumić w sobie złośc a umiejetnie ją przekazac w słowach, które nie muszą ranic.

nie uprawiajac zbytniej komparatystyki, czuje się dojrzalsza niz pare miesięcy temu, studia raczej do tego nic nie wniosly (mam nadzieje, ze nie jest to efekt wolnych rodników :). rozmyslam, troche nostalgicznie spogladajac w przeszlosc, tą szaloną, pijacko-imprezową przeszlosc, przebywanie w zadymionych pubach, lekkiej glowie i wysokim poziomie endorfiny w krwioobiegu. czasy buntu, wyrabiania sobie przekonan, czytanie przeroznych rzeczy, by wiedziec wiecej i lepiej, nie pasujac troche do swojego wieku. wspominanie potęguje chec powtornego przybrania takiej formy, ot, by przypomniec sobie tamte czasy.

wybiorę się kiedys, z winem pod pachą, mam nadzieje, ze straz miejska mnie nie zgarnie :)


Komentuj (1)


Link :: 17.02.2008 :: 13:33
:)

:D

:*
Komentuj (0)


Link :: 27.01.2008 :: 22:11
bardzo.

chce coraz wiecej.


Jeszcze tylko 4 luty i potem dlugie dlugie lenistwo przeplatane Toba i mna... mrrrr...
Komentuj (0)


Link :: 09.12.2007 :: 22:26
Nie bylo go przez weekend, ale wlasnie napisal ze juz prawie jest tu na miejscu.

Juz pare razy zabieralam sie do uzewnetrzniania [bo jak to inaczej nazwac] swoich mysli o nim. Teraz, przy lampce wina i dzwiekach plynacych z glosnikow [tak, jesu mnie nastraja] moze uda mi sie zmniejszyc cisnienie mysli klebiacych sie w mojej glowie. Nie pomagaja bezposrednie srodki, pewnie nie pomoze rowniez pisanie na blogu ;)

Nie da sie zmierzyc jak zmienilo sie moje zycie. Jak mocno nabralo nasycenia. Nie czuje sie kims innym, czuje, ze w koncu znalazlam sie we wlasciwym miejscu, we wlasciwym czasie. Wszystko jest jasne, klarowne. Nie jest idealne, dwie indywidualnosci, ale prawdziwie uzupelniajace sie, prawdziwa jednosc...

Intymnosc, kobiecosc, zapach jego ciala, blogosc.

Tyle cech wspolnych, nawet niezaleznych od nas sprawia, ze rozumiemy. Nie straszne mu moje fochy, z reszta nie mam ich juz prawie wcale. Jedyna ideologia jaka wyznajemy to to, że sie kochamy.

Lubię mówić o nim mój mężczyzna.

Wiem, jak beda nazywac sie nasze dzieci. Nie wiem, co bedziemy robic i gdzie nas poniesie, ale naturalna rzecza jest to, ze o przyszlosci myslimy w kategoriach "my". "Ja" jest juz bardzo malo, w wyjątkach.

Aksjomatycznosc nas jest juz tak oczywista.

To wspaniale uczucie, byc calowanym na dobranoc i na dzien dobry. Szkoda, ze na razie trzeba myslec tez o powrocie do domu. Ale juz niedlugo. Nie obejrze sie, a bedziemy na parapecie w lazience trzymac obok w szklaneczkach swoje sztuczne szczeki ;)
Komentuj (2)


Link :: 03.12.2007 :: 17:43
It is the springtime of my loving - the second season I am to know
You are the sunlight in my growing - so little warmth I've felt before.
It isn't hard to feel me glowing - I watched the fire that grew so low.

It is the summer of my smiles - flee from me Keepers of the Gloom.
Speak to me only with your eyes. It is to you I give this tune.
Ain't so hard to recognize - These things are clear to all from
time to time.

Talk Talk - I've felt the coldness of my winter
I never thought it would ever go. I cursed the gloom that set upon us...
But I know that I love you so

These are the seasons of emotion and like the winds they rise and fall
This is the wonder of devotion - I seek the torch we all must hold.
This is the mystery of the quotient - Upon us all a little rain must fall.

The rain song.


Komentuj (0)


Link :: 12.11.2007 :: 02:15
Teraz juz wiem, jak niewiele potrzeba do szczescia. To sie czuje, nie trzeba wielkich wyrzeczen, poswiecen. Po prostu trzeba byc. Nie jest to spowodowane tak naglym zakochaniem, nie ma klapek na oczach. Jest milosc, ktora widze w jego spojrzeniu, jest usmiech i grymasiki, ktore mnie rozbrajaja, jest rozmowa, ktora obejmuje zadziwiajaco wiele wspolnych zainteresowan. Nie ma nic przed nim, mam nadzieje, ze nie bedzie nic po nim.

Czuje jego ramie, jego dlon, ktora mnie podtrzyma, gdy cos pojdzie nie tak. Nie musze juz byc na tyle silna, by w zasadzie byc silna za dwoje... czuje sie bezpiecznie. Czuje sie prawdziwa kobieta.


Rozliczyc sie z przeszloscia. A gdy sie jej nie pamieta? Tak szybko. Dziwne to uczucie, kiedy wszystko co bylo kiedys nabiera nieokreslonych ksztaltow. I znika. Nie ma zapachow, nie ma smakow, nie ma pamieci dotykow.

Jest terazniejszosc, zupelnie inna, zupelnie nowa. Przytrafilo mi sie, swiat do gory nogami, a moze dopiero teraz stanal na nie wlasnie...


Czy mozliwe jest, ze pomylilam niebo z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu? Coraz bardziej zaczynam wierzyc, ze chyba tak. Czuje sie jak feniks, ktory ulegl samospaleniu.

Odrodzilam się.
Komentuj (1)





ownlog.com Zdjecia Ayi Effie SpieprzajDziadu Filmweb Vue

2009
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik


Layout by Tyroksyna for Layout4you