Link :: 26.05.2008 :: 02:21
Tak sie zastanawiam ostatnio co by tu wpisac...

oprocz tego, że się wlasnie nieziemsko opierdzielam, a w czwartek mam zajebiscie krowiasty egzamin to w sumie nie wiem...

brakuje mi czasu, wciaz go za malo, by moc zrobic wszystko co się chce, spotkac się z kim sie chce, pogadac rowniez.

a moze wciskam kit? przeciez marnuje czas tutaj, moze to jest moj sposob komunikowania się ze swiatem kiedy mam za duzo na glowie.

w milosci wszysktko pieknie, tak jak powinno byc, wciaz odkrywam na nowo, na rozne sposoby, ze najbardziej satysfakcjonujaca rzecza w zwiazku jest mozliwosc porozmawiania o wszystkim, o niczym, o czym tylko się chce. to takie normalne, jak robienie nam kawy rano, jak wspolne przygotowywanie posilkow, rozmawianie o codziennych sprawach, satysfakcja bycia z Tobą, smianie się, czy w nocy nie bylismy czasem za głośno. milosc to sztuka kompromisu. nie jest problemem pokazac swoje racje i wskazac palcem - to Ty jestes winny. W milosci nie ma winy jednostkowej, jest przyczyna i skutek, a sztuką jest dopiero rezygnacja z pokazania - patrz jak mi jest niedobrze, to przez Ciebie, więc teraz chodź i napraw to sam, błagając mnie o wybaczenie. Teoretycznie to wszystko takie oczywiste, w praktyce natomiast udaje sie tylko nielicznym. Nie chodzi o to, zeby tłumić w sobie złośc a umiejetnie ją przekazac w słowach, które nie muszą ranic.

nie uprawiajac zbytniej komparatystyki, czuje się dojrzalsza niz pare miesięcy temu, studia raczej do tego nic nie wniosly (mam nadzieje, ze nie jest to efekt wolnych rodników :). rozmyslam, troche nostalgicznie spogladajac w przeszlosc, tą szaloną, pijacko-imprezową przeszlosc, przebywanie w zadymionych pubach, lekkiej glowie i wysokim poziomie endorfiny w krwioobiegu. czasy buntu, wyrabiania sobie przekonan, czytanie przeroznych rzeczy, by wiedziec wiecej i lepiej, nie pasujac troche do swojego wieku. wspominanie potęguje chec powtornego przybrania takiej formy, ot, by przypomniec sobie tamte czasy.

wybiorę się kiedys, z winem pod pachą, mam nadzieje, ze straz miejska mnie nie zgarnie :)


Komentuj (1)


Link :: 17.02.2008 :: 13:33
:)

:D

:*
Komentuj (0)


Link :: 27.01.2008 :: 22:11
bardzo.

chce coraz wiecej.


Jeszcze tylko 4 luty i potem dlugie dlugie lenistwo przeplatane Toba i mna... mrrrr...
Komentuj (0)


Link :: 09.12.2007 :: 22:26
Nie bylo go przez weekend, ale wlasnie napisal ze juz prawie jest tu na miejscu.

Juz pare razy zabieralam sie do uzewnetrzniania [bo jak to inaczej nazwac] swoich mysli o nim. Teraz, przy lampce wina i dzwiekach plynacych z glosnikow [tak, jesu mnie nastraja] moze uda mi sie zmniejszyc cisnienie mysli klebiacych sie w mojej glowie. Nie pomagaja bezposrednie srodki, pewnie nie pomoze rowniez pisanie na blogu ;)

Nie da sie zmierzyc jak zmienilo sie moje zycie. Jak mocno nabralo nasycenia. Nie czuje sie kims innym, czuje, ze w koncu znalazlam sie we wlasciwym miejscu, we wlasciwym czasie. Wszystko jest jasne, klarowne. Nie jest idealne, dwie indywidualnosci, ale prawdziwie uzupelniajace sie, prawdziwa jednosc...

Intymnosc, kobiecosc, zapach jego ciala, blogosc.

Tyle cech wspolnych, nawet niezaleznych od nas sprawia, ze rozumiemy. Nie straszne mu moje fochy, z reszta nie mam ich juz prawie wcale. Jedyna ideologia jaka wyznajemy to to, że sie kochamy.

Lubię mówić o nim mój mężczyzna.

Wiem, jak beda nazywac sie nasze dzieci. Nie wiem, co bedziemy robic i gdzie nas poniesie, ale naturalna rzecza jest to, ze o przyszlosci myslimy w kategoriach "my". "Ja" jest juz bardzo malo, w wyjątkach.

Aksjomatycznosc nas jest juz tak oczywista.

To wspaniale uczucie, byc calowanym na dobranoc i na dzien dobry. Szkoda, ze na razie trzeba myslec tez o powrocie do domu. Ale juz niedlugo. Nie obejrze sie, a bedziemy na parapecie w lazience trzymac obok w szklaneczkach swoje sztuczne szczeki ;)
Komentuj (2)


Link :: 03.12.2007 :: 17:43
It is the springtime of my loving - the second season I am to know
You are the sunlight in my growing - so little warmth I've felt before.
It isn't hard to feel me glowing - I watched the fire that grew so low.

It is the summer of my smiles - flee from me Keepers of the Gloom.
Speak to me only with your eyes. It is to you I give this tune.
Ain't so hard to recognize - These things are clear to all from
time to time.

Talk Talk - I've felt the coldness of my winter
I never thought it would ever go. I cursed the gloom that set upon us...
But I know that I love you so

These are the seasons of emotion and like the winds they rise and fall
This is the wonder of devotion - I seek the torch we all must hold.
This is the mystery of the quotient - Upon us all a little rain must fall.

The rain song.


Komentuj (0)


Link :: 12.11.2007 :: 02:15
Teraz juz wiem, jak niewiele potrzeba do szczescia. To sie czuje, nie trzeba wielkich wyrzeczen, poswiecen. Po prostu trzeba byc. Nie jest to spowodowane tak naglym zakochaniem, nie ma klapek na oczach. Jest milosc, ktora widze w jego spojrzeniu, jest usmiech i grymasiki, ktore mnie rozbrajaja, jest rozmowa, ktora obejmuje zadziwiajaco wiele wspolnych zainteresowan. Nie ma nic przed nim, mam nadzieje, ze nie bedzie nic po nim.

Czuje jego ramie, jego dlon, ktora mnie podtrzyma, gdy cos pojdzie nie tak. Nie musze juz byc na tyle silna, by w zasadzie byc silna za dwoje... czuje sie bezpiecznie. Czuje sie prawdziwa kobieta.


Rozliczyc sie z przeszloscia. A gdy sie jej nie pamieta? Tak szybko. Dziwne to uczucie, kiedy wszystko co bylo kiedys nabiera nieokreslonych ksztaltow. I znika. Nie ma zapachow, nie ma smakow, nie ma pamieci dotykow.

Jest terazniejszosc, zupelnie inna, zupelnie nowa. Przytrafilo mi sie, swiat do gory nogami, a moze dopiero teraz stanal na nie wlasnie...


Czy mozliwe jest, ze pomylilam niebo z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu? Coraz bardziej zaczynam wierzyc, ze chyba tak. Czuje sie jak feniks, ktory ulegl samospaleniu.

Odrodzilam się.
Komentuj (1)


Link :: 04.10.2007 :: 14:30



Akcja wyborcza
Komentuj (0)


Link :: 24.08.2007 :: 13:50
Za 12 minut ide do pracy, siedze sobie z herbata i czyms nieokreslonej konsystencji ulepszacza cery na twarzy :P


Dawno tu nie zagladalam, ale widac nie zmienilo sie tu nic [bo niby czemu ;)].


Wena na uzewnetrznianie sie nadchodzi, tintirintin!
Komentuj (3)


Link :: 10.07.2007 :: 14:33
noc to moja pora dnia, tylko jedno ostatnio przewija mi się przez moj umysl najczęściej. mysl intensywna, nie dająca spać, bo ja nie chce spać. znowu to uczucie , spadam głową w doł, spadam w odchłan. jedna strona racjonalna i zimna, taka chce byc, druga chce zrobic cos, zeby zmienic centrum bólu, zeby bolało racjonalnie, zeby bolało cieleśnie, zeby bolało ze świadomoscią, ze przestanie, bo bol zadany ciału nie trwa wiecznie. Czasem tylko przypomina o sobie pod postacią blizn. Takiego chce bolu, prostego, bo tymczasowego.

noc jest samotnoscia. udajac ze się śpi, albo nie udając wcale, mysli z taką łatwością przychodzą do glowy, tak łatwo przewijaja się przez umysl, ze zdaje się to być pieszczotą, odczuwanie przyjemnosci z powodu myslenia to jedna z moich ulubionych. swobodne mysli. paradoksalna przyjemnosc z nich wynikająca miesza się z bólem, ktory odczuwam myslac coraz czesciej o rzeczach mniej przyjemnych. w okresach kiedy wszystko wydaje się byc dobrze, czuje jakby do mojej krwi dostawala sie w czasie nocnych przemysleń substancja, ktora sprawia, ze jestem w takim stanie.

ostatnio jednak przyszedl czas na ból. jak inna moze byc noc, kiedy czlowiek jest pełen bólu. ciemnosc to odchłań w której chciałoby sie zatopic i nigdy juz nie wrócic.

nikt nie potrafi poczuć tego co ja
nie chce zeby ktos poczul to co ja.

chcę się zatopić w ciemność.
Komentuj (3)


Link :: 21.06.2007 :: 04:57
nie.
Komentuj (1)




2008
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
[ Am & Layout4you ]

księga ownlog.com Aya Zdjecia Ayi Effie SpieprzajDziadu Filmweb Vue Mad